Wypadki i opieka

Pewnie kiedyś komuś się zdarzyło, że mieliśmy jakiś wypadek naszego podopiecznego i oczywiście przy naszej obecności. Najgorsze jest wtedy dzwonienie po karetkę i umiejętność porozumiewania się z dyżurem. Masakra. No bo jeśli ktoś nie potrafi nawet komunikatywnie poruszać się w języku, to jak tutaj rozmawiać i jak powiedzieć, że ktoś nam upadł, nie mówi i co wtedy? Strach, jak diabli. Ale w sumie myślę, że jak będziemy dużo krzyczeć, to w końcu ktoś się znajdzie i nam pomoże. Bo różnie bywa i różne przypadki są. Nie tylko przewrócenie przy osteoporozie, ale także zawały na spacerze, czy wylewy. Musimy ćwiczyć schorzenia, a i także język, by wyjaśnić sprawę.

Dodaj komentarz