Supermarket w drodze

Taka jazda polega na tym, że market wypuszcza ulotkę, a ludziska lecą, jak pszczoły do miodu i normalnie się robią polowania na towary. Z mojej obserwacji wynika, że my opiekunki jesteśmy chyba tylko do obserwacji, co się dzieje i reagowania na to, co się nam zdarza, robiąc normalne zakupy.

Zderzeniem z rzeczywistością było to, jak spotkałam starszą panią z rolatorem i mi się spieszyło. Poprosiłam ją, żeby troszkę się przesunęła, a ona na to:”Spoko i co pani  szuka?” Ja na to :”Twarożek, bo mnie moja podopieczna prosiła i tak jakoś Pani stała mi na drodze, dlatego poprosiłam o miejsce, by kupić, co miałam”. A ona na to:”Weź ten, jest naprawdę dobry” I co ja tutaj mam dodać?

 

Dodaj komentarz