Praca bez przerwy

Ja akurat mam taki zawód, że pracuję praktycznie zawsze i wszędzie. Czasami w najmniejszym momencie lecę, by komuś pomóc. Dzisiaj chciałam zająć się ojcem w szpitalu, bo w końcu ktoś się musi opiekować. I znowu do pracy. Była kobietka w odwiedzinach u męża i narzekała na kręgosłup. No to od razu ruszyłam do pracy. Jak zwał tak zwał, ale się udało, tym bardziej, że mąż pomagał przy tacie. Takie współzależnictwo powoduje, że zachowujemy się zupełnie inaczej i spełniamy rolę, którą tam u Góry nam ktoś dał. Jak się udaje, to jechać. Kwestia tego, czy damy radę, ale życie zawsze będzie płatać nam figle…

Dodaj komentarz