Kapok

Gdy pierwszy raz jedziemy do Niemiec, to się boimy, bo nigdy nie wiadomo, co się stanie. Normalnie jesteśmy rzuceni  bez kapoka na głęboką wodę i mamy ryzyko utopić się w tej robocie, albo wypłynąć na powierzchnię swoją wiedzą i fantazją i w tym momencie ktoś nam rzuca koło ratunkowe. Jest to albo firma, albo rada rodziny z odpowiedzią, jak mamy zachowywać się wobec chorego. Kiedy się denerwuje, kiedy chce o coś prosić lub nawet kiedy ma ochotę z nami pograć w jakąś grę. Ale czasami jesteśmy zupełnie sami i pomimo rozmowy z rodziną i konsultacji zostajemy praktycznie z ręką w nocniku. Wtedy kapok nam się przydaje i spadamy.

Dodaj komentarz