Jabłka i sąsiad

Byłam na Stelli i obok mojego miejsca pracy przez płot mieszkał bardzo miły sąsiad i zawsze mi pomagał. Widocznie mnie lubił. Zawsze starał się, by mi było dobrze na Stelli i żeby wszystko się układało poprawnie. Doradzający starszy pan bardzo mi pomagał, doradzał, a nawet miał czas i nosił torby, jak spotykaliśmy się w markecie na zakupach. Ale miał na ogródku jabłoń. Co prawda jabłka były dla mnie osobiście niejadalne, ale na mus jabłkowy genialne! Sam nie mógł przerobić, więc poprosił, czy bym nie wzięła wiaderka. A co mi tam. Słoiki w piwnicy, przetworów niet, to co? Robimy! I nagle się okazało, że pomimo pracy codziennej, zdążyłam zaprawić 30 słoików musu jabłkowego. Oczywiście podzieliłam się nimi z sąsiadem!

Dodaj komentarz