Ciastka i kradzież

No nie, robiłam ciastka pół dnia i niestety odfrunęły. Każdy kto przychodził na wizytę, czy to lekarz, czy opiekuni z Pflegedienst tak sobie brali, a moja podopieczna w zasadzie nie miała nic do przysłowiowej kawy. Z jednej strony się śmiałam, z drugiej się bałam, że ich zabraknie i albo trzeba będzie piec ponownie, albo dostać naganę. Wybrałam pierwszą wersję i upiekłam drugi rzut. Wypadło podobnie i delikwentka się najadła i reszta także, ale tego akurat jej nie powiedziałam. No co miałam zrobić? Ludzie są łasi na łakocie domowej roboty i jak widzą Polkę w pracy, to wykorzystują jak mogą. Ja chętnie się podzielę, ale das Ordnung muss sein!

Dodaj komentarz