Sztuczne szczęki

Wszystko przez te sztuczne szczęki, nie dogodzisz starszym ludziom w Niemczech? A może to wszystko przez to, że nie jestem mistrzynią gotowania, sama już nie wiem…

Co niektórym trzeba solić z grubej rury, bo szczypta soli do ziemniaków to znacznie za mało. Przydałoby się pewnie z pół kila soli, tak, aby zadowolić niemieckie podniebienia?

Wiadomą rzeczą jest, że starsi ludzie nie odczuwają tak intensywnie smaków i zapachów, dlatego raczej im nie przeszkadza pół kilograma soli. Ciężko jest coś przesolić, zawsze jest tej soli za mało.

Jakoś się nikt tym nie przejmuje, że nogi puchną, że sól w dużych ilościach jest szkodliwa.

Sól musi być, daje smak i bez niej ani rusz!

Jak tutaj można komuś dogodzić?

Nie to, że to niemieckie podniebienia takie są, polskie sztuczne szczęki też mają podobne przyzwyczajenia i chyba temu nie zaradzisz?

Jest jak jest i trzeba się z tym pogodzić.

Praca dla emerytki

Okazuje się, że praca w Niemczech w charakterze opiekunki to bardzo dobre rozwiązanie dla wielu polskich emerytek.

Warto czasami się zastanowić nad takim rozwiązaniem, przecież nasze emerytury nie są najwyższe, a wyjeżdżając do Niemiec można sporo zaoszczędzić.

Większość firm zwraca nam koszty przejazdów, mamy także darmowe wyżywienie, nie płacimy za nocleg. Żyć nie umierać, powie wielu i pewnie w większości będą mieli rację.

Ja już wiele lat wyjeżdżam i nie narzekam. Nie jestem co prawda emerytką, ale wcale nie wykluczam, że po przejściu na emeryturę nie będę dalej jeździła.

Podoba mi się ta praca, oczywiście trzeba mieć predyspozycje, ale czy nie warto spróbować?

Wymagania ostatnio się znacznie obniżyły, firmy nie mają wystarczającej ilości pracowników, więc można spróbować z minimalnym niemieckim.

Jest to szansa dla wielu kobiet jak i rodzin, którym co tutaj ukrywać, nie wystarcza pieniędzy do końca miesiąca.

Ja bym się wiele nie zastanawiała, przecież do odważnych świat należy.

Stres

Jakże dzisiaj modne słowo „stres”, towarzyszy nam często, także podczas naszej pracy w opiece.

Czym on jest spowodowany?

Nieznajomością języka, obcą nam kulturą, obcym nam miejscem i pewnie wielu innymi rzeczami, które trudno nam wyeliminować.

Jak się czegoś takiego pozbyć?

Konia z rzędem temu, kto ma receptę na ten problem.

Ja po wielu latach pobytu na coraz to nowych miejscach w jakiś tam stopniu pomału jestem odporna na coś takiego.

Nie zmieniam też moich podopiecznych za często. Towarzyszę i opiekuję się nimi do samego końca, wiem przez to co może mnie spotkać i czego się mogę spodziewać.

Zapewne tak ta jest, że wszystko co nowe może wywoływać u nas taką reakcję jak stres.

Jeżeli można, to dlaczego nie unikać takich sytuacji. Warto mieć kilka ciemnych niefarbowanych włosów na głowie, nie zaś tylko siwiznę.

Oczywiście nie warto się za bardzo przejmować problemami podopiecznych, warto zachować jakiś tam dystans, inaczej gadanie o chorobach, problemach też odbije się na nas.

Warto się czuć w Niemczech tak jak u siebie w domu, to pomaga nam przetrwać okres naszego pobytu na Stelli.

Warto także współpracować ze sprawdzoną firmą, która w razie potrzeby pomoże nam w trudnych sytuacjach i rozwiąże nam nasze problemy.

Zarobki opiekunek w Niemczech

Jakie są zarobki opiekunek w Niemczech, pewnie ciężko jest coś na ten temat znaleźć? Temat pewnie interesujący dla tych Pań, które chciałyby zostać opiekunkami pierwszy raz. Te co już pracują, wiedzą, że ile firmy płacą, czego mogą się spodziewać. Jak spojrzymy na to co się zarabia w Niemczech, może zarobki rzędu 1400 Euro na rękę nie wyglądają rewelacyjnie (sądzę, że przeciętnie tyle zarabia przeciętna opiekunka w Niemczech za miesiąc pracy), ale musimy zauważyć, że nie płaci za mieszkanie (sadzę, że około 400 Euro) i do tego wyżywienie 300 Euro, czyli dodatkowo 700 Euro. Podliczając wszystko daje nam 1400 plus 400 plus 300, wychodzi 2100. To już lepiej brzmi. Większość z opiekunek ma zagwarantowany dojazd do pracy, czyli odchodzą koszty transportu. Możliwe są też dodatkowe premie. Reasumując to wszystko według mnie zarobki opiekunek nie są takie złe, śmiem twierdzić, że lepiej być opiekunką w Niemczech niż pracować ciężko na budowie. Możliwe są oczywiście pewne odchylenia. Przy słabej znajomości języka może to być 1200 Eoro, może trochę mniej, przy wyjątkowym zleceniu, bardzo dobrej znajomości języka może to być nawet do 2000 Euro na rękę. Czy warto zostać opiekunem, opiekunką? Ja sobie ten rodzaj pracy chwalę i zachęcam wszystkie Panie i Panów do podjęcia tego zajęcia.

Wiosna Panie…

Nie wiem, czy ktoś wie i czy ktoś zna taki film :”Wiosna Panie Sierżancie”. Swego czasu to był hit kinowy i ludzie szli do kina, jak szaleni. Teraz już dla niektórych jest prehistorią, ale i tak wracają, by znowu obejrzeć, jak sierżant opiekuje się całą wsią. A poza tym mamy już wiosnę w pełnej krasie i pięknie jest oglądać te kwiaty, kwitnące drzewa i…..oczywiście zakochanych, młodych ludzi, którzy spacerują po parku. Panu Sierżanto wi też udało się poznać piękną dziewczynę i potem być szczęśliwym. I co? „Opieka” wiosenna jest czasami zaskakująca. Znając życie, to zawsze będzie to walka, by godnie żyć. Dlaczego jedziemy, jako opiekunowie do Niemiec? Ale to nie znaczy, że mamy rezygnować z naszych marzeń i życzeń?!

Wielkanoc nadchodzi….

Noooooo…. dużymi krokami, bo już Niedziela Palmowa i za tydzień będziemy wcinać białą kiełbasę, jajka i ćwikłę z chrzanem, a potem babę wielkanocną. To tak na początek. Potem będzie fajnie, bo mamy gości i trzeba się nimi porządnie zaopiekować. Czyli na początek kawa i ciasto (przed oczywiście podzielić się Święconką) a potem wiadomo: biała kiełbasa, żur, bigos i oczywiście jajka z nadzieniem i szynka. Taka biesiada pozwala nam na pogaduchy rodzinne, humor i w zasadzie zespolenie się zussamen do kupy. Często wtedy mamy jedyny czas, by porozmawiać o sprawach rodzinnych. Pewnie dlatego, że spotykamy się tylko w Święta i na pogrzebach, by w ogóle się spotkać.

Głodna jestem…

Robię sobie zakupy, kiedy jestem opiekunką i razem albo z podopiecznym, albo opiekującą się żoną, czy mężem patrzymy w markecie, co nam się przyda do domu i do obowiązków domowych. Nie jest to łatwe, bo każdy ma inne życzenia, a na potrzeby pracujemy my, jako opiekunowie. W Niemczech to spoko, bo robimy zakupy razem z rodziną raz w tygodniu i mamy przez to święty spokój. Przynajmniej na tydzień. Zresztą dokupić można, rachunki wziąć i rozliczyć się z pieniążków. Lecz czasami jestem głodna, bo wyjść nie mogę, a w lodówce nie ma tego, co kupiłam. Rodzinka wrąbała, a ja jakieś serki, bułki muszę wcinać, choć miałam kupione swoje rzeczy… Jestem trochę głodna.

Rocznice w Niemczech

Niby są różne, ale równocześnie łączą się także z Polską. Na przykład nie wiem, czy wiecie, że dzisiaj ogłoszona była rocznica odkrycia prądka gruźlicy przez Roberta Kocha w Berlinie w 1882 roku. Co prawda był odkryty w Polsce w małej wtedy miejscowości Wolsztyn w Wielkopolsce. W tej chwili jest tam w centrum miasta muzeum jego imienia i dużo turystów z Niemiec za każdym razem odwiedzają to miejsce i zwiedzają także lokomotywownię najstarszą z pociągami parowymi na węgiel. Ale sama nie wiedziałam, że tak małe miasto potrafi tak dużo. Zwiedziłam i dziękuję za opiekę nad tymi pozostałościami!

Opieka i niewidomi

Ludzie, którzy nie widzą mają wyostrzone inne zmysły i mogą nam nawet pomóc w pracy, kiedy nimi musimy się opiekować. Kiedyś trafiłam na taką kobietę i byłam zaskoczona, bo zawsze była zadowolona z karmienia i zawsze wszystko jej smakowało. Specjalnie dla niej piekłam, starałam się gotować jak najlepiej, a ona mnie uczyła świata ciszy i niewidzialności. Dużo mnie nauczyła, bo przed wypadkiem była kobietą bardzo aktywną. Zadziwiało mnie, że w starszym wieku potrafiła biegać, ale po wypadku było już „po ptokach”. Żal mi jej było, ale jej pokora była pod wszelkim szacunkiem i tego nie potrafiłam odpuścić. Zazdrościłam tylko mężowi, ponieważ cały czas siedział przy niej i trzymał ją za rękę.

Liczydło i opieka

Jak stare porzekadło mówi: jak chcesz liczyć, licz na siebie. Moim zdaniem chyba jest to dobry sposób. Wyjeżdżamy do Niemiec, do opieki i faktycznie przydałoby się staromodne liczydło. Zawsze można wziąć paciorki do pracy i przesunąć, by zobaczyć ile zrobiliśmy. Może to i głupie, ale jaką frajdę nam to sprawia. Tak wieczorkiem sobie zobaczyć ile dobrych rzeczy w trakcie dnia zrobiliśmy, nie zapominając o starej zasadzie, że każdego dnia trzeba zrobić dobry uczynek. Ja wychodzę z założenia, że dobry uczynek zrobiony, to dzień zaliczony. Uczę tego gdzie się da i fajnie tak uczyć ludzi i samemu mieć z tego ogromną frajdę.