Zarobki opiekunek w Niemczech

Jakie są zarobki opiekunek w Niemczech, pewnie ciężko jest coś na ten temat znaleźć? Temat pewnie interesujący dla tych Pań, które chciałyby zostać opiekunkami pierwszy raz. Te co już pracują, wiedzą, że ile firmy płacą, czego mogą się spodziewać. Jak spojrzymy na to co się zarabia w Niemczech, może zarobki rzędu 1400 Euro na rękę nie wyglądają rewelacyjnie (sądzę, że przeciętnie tyle zarabia przeciętna opiekunka w Niemczech za miesiąc pracy), ale musimy zauważyć, że nie płaci za mieszkanie (sadzę, że około 400 Euro) i do tego wyżywienie 300 Euro, czyli dodatkowo 700 Euro. Podliczając wszystko daje nam 1400 plus 400 plus 300, wychodzi 2100. To już lepiej brzmi. Większość z opiekunek ma zagwarantowany dojazd do pracy, czyli odchodzą koszty transportu. Możliwe są też dodatkowe premie. Reasumując to wszystko według mnie zarobki opiekunek nie są takie złe, śmiem twierdzić, że lepiej być opiekunką w Niemczech niż pracować ciężko na budowie. Możliwe są oczywiście pewne odchylenia. Przy słabej znajomości języka może to być 1200 Eoro, może trochę mniej, przy wyjątkowym zleceniu, bardzo dobrej znajomości języka może to być nawet do 2000 Euro na rękę. Czy warto zostać opiekunem, opiekunką? Ja sobie ten rodzaj pracy chwalę i zachęcam wszystkie Panie i Panów do podjęcia tego zajęcia.

Wiosna Panie…

Nie wiem, czy ktoś wie i czy ktoś zna taki film :”Wiosna Panie Sierżancie”. Swego czasu to był hit kinowy i ludzie szli do kina, jak szaleni. Teraz już dla niektórych jest prehistorią, ale i tak wracają, by znowu obejrzeć, jak sierżant opiekuje się całą wsią. A poza tym mamy już wiosnę w pełnej krasie i pięknie jest oglądać te kwiaty, kwitnące drzewa i…..oczywiście zakochanych, młodych ludzi, którzy spacerują po parku. Panu Sierżanto wi też udało się poznać piękną dziewczynę i potem być szczęśliwym. I co? „Opieka” wiosenna jest czasami zaskakująca. Znając życie, to zawsze będzie to walka, by godnie żyć. Dlaczego jedziemy, jako opiekunowie do Niemiec? Ale to nie znaczy, że mamy rezygnować z naszych marzeń i życzeń?!

Wielkanoc nadchodzi….

Noooooo…. dużymi krokami, bo już Niedziela Palmowa i za tydzień będziemy wcinać białą kiełbasę, jajka i ćwikłę z chrzanem, a potem babę wielkanocną. To tak na początek. Potem będzie fajnie, bo mamy gości i trzeba się nimi porządnie zaopiekować. Czyli na początek kawa i ciasto (przed oczywiście podzielić się Święconką) a potem wiadomo: biała kiełbasa, żur, bigos i oczywiście jajka z nadzieniem i szynka. Taka biesiada pozwala nam na pogaduchy rodzinne, humor i w zasadzie zespolenie się zussamen do kupy. Często wtedy mamy jedyny czas, by porozmawiać o sprawach rodzinnych. Pewnie dlatego, że spotykamy się tylko w Święta i na pogrzebach, by w ogóle się spotkać.

Głodna jestem…

Robię sobie zakupy, kiedy jestem opiekunką i razem albo z podopiecznym, albo opiekującą się żoną, czy mężem patrzymy w markecie, co nam się przyda do domu i do obowiązków domowych. Nie jest to łatwe, bo każdy ma inne życzenia, a na potrzeby pracujemy my, jako opiekunowie. W Niemczech to spoko, bo robimy zakupy razem z rodziną raz w tygodniu i mamy przez to święty spokój. Przynajmniej na tydzień. Zresztą dokupić można, rachunki wziąć i rozliczyć się z pieniążków. Lecz czasami jestem głodna, bo wyjść nie mogę, a w lodówce nie ma tego, co kupiłam. Rodzinka wrąbała, a ja jakieś serki, bułki muszę wcinać, choć miałam kupione swoje rzeczy… Jestem trochę głodna.

Rocznice w Niemczech

Niby są różne, ale równocześnie łączą się także z Polską. Na przykład nie wiem, czy wiecie, że dzisiaj ogłoszona była rocznica odkrycia prądka gruźlicy przez Roberta Kocha w Berlinie w 1882 roku. Co prawda był odkryty w Polsce w małej wtedy miejscowości Wolsztyn w Wielkopolsce. W tej chwili jest tam w centrum miasta muzeum jego imienia i dużo turystów z Niemiec za każdym razem odwiedzają to miejsce i zwiedzają także lokomotywownię najstarszą z pociągami parowymi na węgiel. Ale sama nie wiedziałam, że tak małe miasto potrafi tak dużo. Zwiedziłam i dziękuję za opiekę nad tymi pozostałościami!

Opieka i niewidomi

Ludzie, którzy nie widzą mają wyostrzone inne zmysły i mogą nam nawet pomóc w pracy, kiedy nimi musimy się opiekować. Kiedyś trafiłam na taką kobietę i byłam zaskoczona, bo zawsze była zadowolona z karmienia i zawsze wszystko jej smakowało. Specjalnie dla niej piekłam, starałam się gotować jak najlepiej, a ona mnie uczyła świata ciszy i niewidzialności. Dużo mnie nauczyła, bo przed wypadkiem była kobietą bardzo aktywną. Zadziwiało mnie, że w starszym wieku potrafiła biegać, ale po wypadku było już „po ptokach”. Żal mi jej było, ale jej pokora była pod wszelkim szacunkiem i tego nie potrafiłam odpuścić. Zazdrościłam tylko mężowi, ponieważ cały czas siedział przy niej i trzymał ją za rękę.

Liczydło i opieka

Jak stare porzekadło mówi: jak chcesz liczyć, licz na siebie. Moim zdaniem chyba jest to dobry sposób. Wyjeżdżamy do Niemiec, do opieki i faktycznie przydałoby się staromodne liczydło. Zawsze można wziąć paciorki do pracy i przesunąć, by zobaczyć ile zrobiliśmy. Może to i głupie, ale jaką frajdę nam to sprawia. Tak wieczorkiem sobie zobaczyć ile dobrych rzeczy w trakcie dnia zrobiliśmy, nie zapominając o starej zasadzie, że każdego dnia trzeba zrobić dobry uczynek. Ja wychodzę z założenia, że dobry uczynek zrobiony, to dzień zaliczony. Uczę tego gdzie się da i fajnie tak uczyć ludzi i samemu mieć z tego ogromną frajdę.

Wiosna i takie…

Wiosna to fajny czas, kiedy obserwujemy ogródki innych ludzi, pracując jako opiekunka czy opiekun. Jest wtedy kolorowo, pięknie i nie tylko u innych, ale także na skwerach i parkach. Po prostu aż się chce w czasie wolnym spacerować i cieszyć oczy patrząc na to wszystko. Jesień także jest piękna i w sumie chyba lepiej wychodzić na spacer aniżeli sobie te dwie godzinki pospać. Oczywiście, jeżeli jesteśmy zmęczeni, to można trochę przekimać, ale warto wyjść popatrzyć na świat. Wiosną zobaczyć te wszystkie roślinki kwitnące na rabatkach u sąsiadów, a jesienią zanurzyć się w liściach w parku. To odstresowuje i daje pozytywną energię dla nas, by można było dać dowód, że jest pięknie.

Problemy w opiece

Czasami mamy możliwość wpaść jak śliwka w kompot jadąc do pracy jako opiekunka. Jesteśmy wzywani w każdym momencie, bo opiekując się np. mężczyzną, to jego żona cały czas nas obserwuje i kontroluje na każdym kroku. Nawet potrafi obudzić w nocy, bo trzeba wymienić pieluchę. Ok, dla niego to robimy, ale zawsze jesteśmy obserwowani. Czy ktoś miał takie doświadczenia? Zapewne tak, ale chyba się tym nie chwali. Słyszałam także, że jedna z opiekunek miała podopieczną, która wymyślała sobie różne rzeczy: ciepły talerz do obiadu z piekarnika, czy potrawę, której nie znała, albo za mało wyprane ciuchy. To straszne!

Realizacja własna

Jadąc do opieki chcemy się przekonać za pierwszym razem, czy sobie poradzimy. Jeżeli zdamy egzamin z tej pracy, to przynajmniej mamy jakąś praktykę i następnym razem będzie już lepiej. Doświadczenie robi jednak swoje. Do tego pomagają nam pielęgniarki z opieki i nawet lekarze. Dobrze wiedzieć, jak się zachować w pewnych sytuacjach, gdy chora osoba będzie potrzebować opieki i zadbania o zdrowie. Pewnych rzeczy nie możemy zrobić, bo jest to zabronione. Ale chociaż trochę możemy pomóc, czy to umyć, ugotować, przygotować posiłki i współpracować z osobami kompetentnymi. To dobra rzecz, ale warto się uczyć. Jest przecież na to szansa…